Mrcelina Baraniewska, sześcioletnia zawodniczka z Polski, zdobyła prestiżowe miejsca podczas Pucharu Świata Dzieci w Karate Tradycyjnym, który odbył się niedawno w Cambrils, Hiszpania. Młoda sportsmenka przywiozła do domu srebrny i brązowy medal, co świadczy o jej wyjątkowych umiejętnościach oraz determinacji. Marcelina trenuje w szkole karate prowadzonej przez Senseia Szczepana Thomasa. Pod jego baczny okiem trenuje grupa młodych adeptów, którzy regularnie odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej.

Marcelina zajęła drugie miejsce w konkurencji kumite i trzecie w konkurencji kata w swojej kategorii wiekowej do 7 lat. Oba te osiągnięcia stanowią potwierdzenie jej zdolności do rywalizacji na najwyższym poziomie. Sensei Szczepan Thomas, wieloletni trener i mentor, odegrał kluczową rolę w przygotowaniu młodej zawodniczki do tych zawodów.

Marcelina, uczestnicząc w międzynarodowych zawodach, zdobyła doświadczenie, które jest nieocenione na początku jej sportowej kariery. Jej sukcesy są wynikiem systematycznych treningów, wsparcia rodziców oraz licznych zawodach, które są wspierane przez lokalne inicjatywy sportowe.

Podczas Pucharu Świata Dzieci, Marcelina była jedną z ponad 500 dzieci z Europy, Kanady, USA oraz Izraela, które rywalizowały w różnych konkurencjach karate. Jest to najważniejsze wydarzenie sportowe w tej dyscyplinie dla dzieci do 12 lat, gdzie młodzi sportowcy mają szansę na pokazanie swoich umiejętności na tle międzynarodowej konkurencji.

Na zakończenie sezonu, planowane jest kolejne ważne wydarzenie – Puchar Burmistrza, gdzie Marcelina będzie miała okazję do kolejnych sportowych zmagań. Jak podkreśla Sensei Thomas, ciężka praca, regularne treningi i wsparcie lokalnej społeczności są kluczowe dla rozwoju młodych talentów takich jak Marcelina.

Składamy serdeczne gratulacje Marcelinie Baraniewskiej oraz jej trenerowi, Sensei Szczepanowi Thomasowi, za ich wytrwałość, poświęcenie i nieustanne dążenie do sportowej doskonałości. Marcelina już teraz udowodniła, że jest jedną z najbardziej obiecujących młodych talentów w karate tradycyjnym, a jej przyszłość zapowiada się równie jasno.

 

Zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z tatą Marceliny.

Kiedy zapisaliście z żoną Waszą córkę na pierwszy trening i w jakich to się odbyło okolicznościach?
Córka zaczęła uczestniczyć w zajęciach karate-kyokshin jako 4 latka w przedszkolu, 3 razy w tygodniu. Nie opuszczała żadnych zajęć. Po pół roku miała swój pierwszy egzamin na pomarańczowy. Pierwsze publiczne występy, zawody i medale. Córka jest bardzo aktywna, ma dużą potrzebę ruchu. Dowiedziałem się, że w Dzielnicy Wawer istnieje klub karate tradycyjnego, chciałem sam zacząć trenować, bo od zawsze pasjonowałem się sztukami walki. Zabrałem córkę na zajęcia i bardzo jej się spodobało. Mogliśmy ćwiczyć razem. Zaczęliśmy trenować 2-3 razy w tygodniu, nie rezygnując przy tym z karate karate-kyokshin. Sensei dostrzegł w córce potencjał i doszły kolejne treningi, przygotowywania do zawodów.

Kiedy Wasza córka osiągnęła swój pierwszy sukces?I jak wyglądały jej kolejne sukcesy?
Pierwsze sukcesy odniosła na zawodach klubowych karate-kyokshin. Po kilku miesiącach zaczęła startować w zawodach w karate tradycyjnym. Zawody średnio odbywają się raz w miesiącu w różnych miastach Polski, praktycznie każde kończyła na podium. Jej największymi sukcesami są srebrny medal zdobyty na Mistrzostwach Polski w 2024 oraz srebrny i brązowy na Pucharze Świata Dzieci.

Opiszesz naszym czytelnikom trenera Waszej córki?
Sensei, bo tak nazywamy trenera, jest autorytetem dla dzieci, takim przewodnikiem, nie tylko przez karate, ale również przez życie. Jego zdanie jest dla nich bardzo ważne. Dzieciaki zdobywają np. Mistrzostwo Polski, dostają złoty medal, wielki puchar, czasem jakąś nagrodę rzeczową – ale jeśli Sensei pochwali ich pracę (ciężką) to oddaliby te wszystkie gadżety bez wahania. Innym przykładem może być to, że jak zachowuje się niegrzecznie to mówimy, ciekawe co powie na to Sensei, od razu zmienia swoje zachowanie.

Jakich cech nabrała Wasza córka dzięki trenowaniu karate?
Przede wszystkim pewność siebie. Stając na macie, mając na trybunach kilkuset widzów trzeba było jej nabrać. Ale przeniosło się to poza matę, na przedszkole czy nawet na plac zabaw i nawiązywanie nowych kontaktów. Karate to w pewien sposób perfekcja, idealnie wykonane ruchy. Łatwiej też sobie radzi z otrzymywaniem uwag/krytyki. To, że sensei zwraca jej uwagę, że tu coś może poprawić, a tam zrobić lepiej już nie jest powodem łez. Nauczyła się, że to te osoby z zewnątrz widzą więcej i są po to, aby sprawić, że będzie lepsza.

Co Ty, jako jej ojciec zyskujesz i czy jest coś, co czujesz, że tracisz przez to, że córka trenuje karate?
Na pewno duma. I nawet nie mówię o wygrywaniu zawodów. Jestem dumny za każdym razem jak widzę z jaką chęcią idzie na trening. Jak ćwiczy w domu, żeby być lepszą. Zawody to już takie sprawdzenie samego siebie. Widzę jak córce daje to już teraz więc wierze, że w przyszłości da jeszcze więcej. A chyba po to jesteśmy dla swoich dzieci. Aby dać im podwaliny na lepszą przyszłość.

 

Więcej zdjęć z tego wydarzenia w naszej galerii.